Przeciętny użytkownik smartfona sięga po telefon prawie 200-krotnie w ciągu dnia. Każde powiadomienie lub angażująca treść rozprasza uwagę i utrudnia regenerację. Domy z drewna zwykle budujemy zaś, chcąc stworzyć azyl, a nie po to, by wieczorami katować się niebieskim światłem. Ten problem możecie jednak rozwiązać – między innymi odpowiednio aranżując wnętrza. W nowym poradniku wyjaśniamy, jak zaprojektować salon w domu drewnianym, by cyfrowy detoks stał się naturalną częścią dnia, a nie kolejnym porzuconym postanowieniem.
Domowa strefa unplugged. Czemu warto stworzyć ją w salonie drewnianym domu?
Za domową strefę unplugged należy uznać fragment salonu, w którym nie ma urządzeń elektronicznych i który jest urządzony tak, by sprzyjać wyciszeniu, czytaniu i rozmowie. Dzięki temu umożliwi przebodźcowanemu umysłowi pełną regenerację.
Żywiczny zapach drewna i naturalny wygląd tego materiału same w sobie mogą działać kojąco na zmysły. Ich wręcz magiczne działanie najłatwiej jest odczuć, siadając w fotelu z dala od telewizora, konsoli i głośników. Koniecznie powinniście też zadbać o to, żeby w tej strefie nie znalazł się smartfon, który zawsze wygra walkę o waszą uwagę. Mózg reaguje na bodźce dostępne w zasięgu ręki, dlatego sama deklaracja „będę mniej scrollować” nie wystarczy. Potrzebna jest przestrzeń, która po prostu kojarzy się z czymś innymi niż ekranem.
Jakie fotele do salonu najlepiej sprawdzą się w strefie bez prądu?
W strefie bez prądu najlepiej sprawdzają się fotele do salonu o zabudowanej konstrukcji uszaka lub modele z głębokim siedziskiem. Dzieje się tak dzięki temu, że otulają one ciało, odgradzając was od reszty gwarnego pomieszczenia. Wysokie boki i oparcie ograniczają pole widzenia, więc trudniej będzie wam zerknąć w stronę telewizora lub leżącego na stole telefonu. Zabudowane fotele do salonu warto więc potraktować jako coś w rodzaju architektonicznej bariery, działającej na poziomie podświadomości.
Świecący ekran zastąpcie wyrazistymi teksturami
Kiedy odkładacie telefon, dłonie i tak szukają bodźców. Dla przebodźcowanego mózgu to naturalny odruch. Zamiast telefonu, warto więc dać mu coś prawdziwego i namacalnego. By osiągnąć ten efekt, zestawcie surowe, drewniane ściany i podłogi z miękkimi akcentami – narzutami, obiciami mebli do salonu oraz dywanami. To na pewno pomoże wam odciągnąć uwagę od cyfrowych nawyków i zbudować skojarzenie przestrzeni z czasem spędzonym offline.
Wybierając fotel do strefy detoksu, koniecznie zwróćcie uwagę na:
- dobre podparcie lędźwi, dzięki któremu będziecie czytać książki bez bólu pleców;
- szerokie podłokietniki, które zapewnią wygodne oparcie dla ramion;
- podnóżka wymuszający pozycję półleżącą;
- wysokie boczne panele oparcia ograniczające pole widzenia i tym samym dostęp do bodźców z zewnątrz.
Meble do salonu. Co kupić, aby stworzyć strefę cyfrowego detoksu?
Aby cyfrowy detoks w urządzonym przez was kąciku był skuteczny, powinny się w nim znaleźć odpowiednio dobrane meble. Dobrze sprawdzą się m.in. zamykane drewniane konsole lub komody, w których schowacie telefon. Świetnym rozwiązaniem będą ponadto podręczne stoliki, na których będziecie mogli odłożyć książki i napoje.
Jeśli telefon leży na widoku, prędzej czy później po niego sięgniecie. Dlatego w wystrój tego wnętrza warto wkomponować schowki. Mogą to być np. szuflady w konsoli lub niewielka skrzynia z litego drewna, w której schowacie rozpraszające urządzenia przed swoim wzrokiem. Dobrze dobrane meble do salonu powinny też fizycznie oddzielać strefę relaksu od strefy multimedialnej – na przykład poprzez ustawienie fotela tyłem do telewizora.
Odzyskajcie swój czas w azylu off-line
Dobra organizacja przestrzeni i świadome odcięcie się od telefonu może okazać się jedną z waszych najlepszych decyzji. Wygodny fotel, naturalne tekstury drewna i brak telefonu w zasięgu wzroku pozwolą wam poczuć prawdziwy spokój i zregenerować zmęczony nadmiarem bodźców umysł.
Artykuł sponsorowany
